Ta historia zaczęła się od problemu, który w ochronie zdrowia jest znacznie większy niż jedna pracownia diagnostyczna.
W województwie pomorskim rosło zapotrzebowanie na badania PET/CT. Potrzebna była kolejna pracownia medycyny nuklearnej, która pozwoliłaby zwiększyć dostępność diagnostyki i ograniczyć kolejki pacjentów.
Szpitale Pomorskie zdecydowały się więc zrobić coś znacznie większego niż zakup urządzenia. Postanowiły zbudować pracownię od podstaw i mieliśmy ogromną przyjemność przeprowadzić tę inwestycję.
Co było problemem?
Szpitale Pomorskie to jeden z większych organizmów szpitalnych w całym kraju, obejmujący m.in. placówki w Gdyni, Gdańsku i Wejherowie.
W pewnym momencie mapa potrzeb zdrowotnych jasno wskazała, że w regionie potrzebna jest kolejna infrastruktura PET/CT. Pomysł był prosty: zbudować nową pracownię medycyny nuklearnej i uruchomić w niej nowoczesny system PET/CT.
Realizacja była już zdecydowanie mniej prosta. Nie chodziło bowiem o wymianę starego urządzenia na nowe. Trzeba było stworzyć cały obiekt od podstaw.
Projekt otrzymał finansowanie o łącznej wartości ponad 44,4 mln zł. Z tej kwoty 31,6 mln zł pochodziło ze środków Krajowego Planu Odbudowy, prawie 6 mln zł przeznaczył Samorząd Województwa Pomorskiego, a blisko 7 mln zł stanowił wkład własny Szpitali Pomorskich.
Od pustej przestrzeni do pracowni medycyny nuklearnej
W przypadku takiej inwestycji aparat PET/CT jest tylko jednym z elementów całej układanki. Trzeba przygotować odpowiednią infrastrukturę, pomieszczenia, instalacje i zaplecze niezbędne do funkcjonowania medycyny nuklearnej.
Jednym z elementów projektu były również tzw. gorące komory – specjalistyczne pomieszczenia wykorzystywane do przygotowywania i dozowania radiofarmaceutyków. W ramach inwestycji zastosowano rozwiązania firmy ELSE Solutions. Była to pierwsza instalacja tego producenta w Polsce.
A na końcu całej tej układanki miał znaleźć się system PET/CT, który będzie codziennie pracował z pacjentami. Wybrano uMI Panorama – zaawansowany cyfrowy system PET/CT United Imaging Healthcare, zaprojektowany z myślą o wysokiej jakości obrazowania i wykrywaniu zmian nowotworowych na bardzo wczesnym etapie.
Gdzie pojawił się Solve Medical?
Projekt miał już swoją koncepcję, finansowanie i przygotowany proces inwestycyjny. Nasza rola pojawiła się na etapie zamówienia publicznego.
Wraz z WEMA-WENTA wystartowaliśmy w otwartym postępowaniu i wygraliśmy przetarg na realizację powierzonego zakresu inwestycji. I od tego momentu zaczęła się walka z czasem, bo w projektach tej skali sam fakt wygrania przetargu jest dopiero początkiem.
Prawdziwy sprawdzian zaczyna się wtedy, gdy trzeba dostarczyć, zainstalować i uruchomić wszystko zgodnie z harmonogramem.
Jakie komplikacje pojawiły się po drodze?
W teorii wszystko było zaplanowane. W praktyce – jak to przy dużych inwestycjach bywa – pojawiły się rzeczy, których nie dało się po prostu odhaczyć na checkliście.
Trzeba było koordynować wiele elementów jednocześnie. Infrastrukturę. Budowę. Instalacje. Dostawy. Technologie. Formalności. Prace wielu zespołów. Część prac wymagała bardzo precyzyjnego planowania, bo nawet niewielkie przesunięcie jednego elementu mogło wpłynąć na kolejne etapy.
W jednym momencie konieczne było nawet przeprowadzenie skomplikowanych prac związanych z infrastrukturą energetyczną, wymagających wyłączenia zasilania na dużym obszarze Gdyni.
Do tego dochodziła ochrona istniejącej infrastruktury i otoczenia inwestycji. Tutaj każdy element musiał zagrać z pozostałymi.

Czego naprawdę potrzebował klient?
Potrzebował pewności, że tak duża inwestycja zostanie dowieziona zgodnie z założeniami.
W przypadku zamówienia publicznego wszystko musi być wykonane w ramach określonego zakresu i zgodnie z dokumentacją postępowania. Nie ma tu miejsca na improwizację ani na obietnice składane „na słowo”.
Dlatego kluczowe były: koordynacja, terminowość i precyzja realizacji. A przede wszystkim – żeby każdy element projektu znalazł się na swoim miejscu wtedy, kiedy powinien.
Co zrobiliśmy inaczej?
Przy takiej inwestycji poszczególne elementy są ze sobą mocno powiązane. Dlatego realizacja wymagała ścisłej koordynacji pomiędzy zespołami zaangażowanymi w projekt – od prac budowlanych i infrastrukturalnych po dostawę oraz instalację technologii medycznej.
Najważniejsze było, aby nie dopuścić, żeby jeden element zatrzymał całą inwestycję.
Efekt? Projekt został ukończony przed zakładanym terminem. Cała inwestycja została zrealizowana w około 9 miesięcy – szybciej, niż pierwotnie zakładano. To właśnie ten element jest dla nas jednym z najważniejszych rezultatów tego projektu. Nie sam fakt, że dostarczyliśmy PET/CT. Ale to, że tak skomplikowany projekt udało się przeprowadzić sprawnie i zakończyć wcześniej.
Jaką przewagę zapewniliśmy placówce?
Sercem nowej pracowni został aparat uMI Panorama. To cyfrowy system PET/CT klasy high-end, którego jedną z najważniejszych przewag jest wysoka rozdzielczość obrazowania.
W przypadku medycyny nuklearnej ma to bezpośrednie znaczenie kliniczne, ponieważ pozwala na bardziej precyzyjne obrazowanie i wykrywanie bardzo małych zmian.
Według założeń pracownia ma umożliwiać wykonywanie około 1500 badań PET/CT rocznie. Czyli około 1500 pacjentów rocznie, którzy mogą otrzymać dostęp do zaawansowanej diagnostyki onkologicznej.
I właśnie tutaj kończy się historia o sprzęcie. A zaczyna historia o tym, po co ten sprzęt właściwie został kupiony.
Co zyskały Szpitale Pomorskie?
Przede wszystkim – nową pracownię medycyny nuklearnej z nowoczesnym systemem PET/CT. Ale skala efektu jest większa niż sama dostawa urządzenia.
Powstała infrastruktura, która ma zwiększyć dostępność diagnostyki PET/CT w regionie i docelowo umożliwiać wykonanie około 1500 badań rocznie.
A sama realizacja została zakończona przed terminem. To szczególnie istotne przy tak dużej inwestycji finansowanej ze środków publicznych, gdzie harmonogram, dokumentacja i zgodność z założeniami projektu mają znaczenie nie tylko organizacyjne, ale również formalne.
